Dlaczego nie chudnę? cz. 2.

Dlaczego nie chudnę? cz. 2.

nie chudnę

 

Dziś zapraszam na drugą część artykułu “Dlaczego nie chudnę?”. Podpowiadam w niej między innymi, jak przy użyciu moich produktów można poradzić sobie z brakiem oczekiwanego spadku wagi.

Pierwszą część artykułu możecie przeczytać tutaj.

6. Niewłaściwie dobrana dieta

Zdarza się, że wykorzystujemy gotowe jadłospisy lub plany żywieniowe ułożone dla innych osób, nie biorąc pod uwagę, że to, co działa u innych, u nas może zupełnie się nie sprawdzić. Żeby prawidłowo ułożyć plan żywieniowy potrzebne są szczegółowe dane na temat stanu zdrowia, stylu życia i odżywiania.

Na początku drogi do zdrowego odżywiania warto przede wszystkim korzystać z produktów personalizowanych, a dopiero wraz z nabieraniem doświadczenia można posiłkować się gotowcami.

Jeśli potrzebujecie pomocy w ułożeniu odpowiedniego planu żywieniowego, zapraszam do mojego sklepu, gdzie jest już dostępny indywidualny plan żywieniowy z planerem.

7. Zbyt duży deficyt energetyczny.

Planując dietę redukcyjną często ucinamy zbyt dużą ilość kalorii i trzymamy się tej wartości przez cały czas. Przy takim postępowaniu obserwujemy zazwyczaj, że nagle, po pierwszych sukcesach, waga staje. Powodów jest wiele i są one w większości związane z adaptacją metaboliczną. Organizm potrafi bardzo szybko przestawić się na tryb oszczędzania i w czasie, gdy dostarczamy mu mniej energii, po prostu zaczyna jej mniej zużywać.

Dodatkowo, wraz ze spadkiem masy ciała, spada podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne (PPM) i jeśli co jakiś czas go nie przeliczamy, może się okazać, że wcale już nie jesteśmy w deficycie kalorii.

Jak sobie poradzić z takim zastojem? Jednym ze sposobów jest powrót co jakiś czas, na minimum 3 dni, do niezredukowanego bilansu kalorycznego (CPM – tu znajdziecie kalkulatory). To może spowodować, że organizm wyjdzie z trybu oszczędzania, zregeneruje się i po powrocie do zmniejszonej liczby kalorii waga będzie spadać. Niestety, nie ma jednego uniwersalnego okresu, na jaki należy przerywać redukcję, każdy musi wypróbować to u siebie.

8. Brak planowania posiłków.

Żeby prawidłowo zbilansować dietę, musimy najpierw zaplanować posiłki pod kątem kaloryczności i odpowiedniej ilości składników odżywczych. Bez takiego planowania ciężko mówić o dobrze ułożonej diecie. Niestety, często to żmudna praca i na ten etap najczęściej narzekają moi pacjenci.

Na podstawie ich uwag stworzyłam planer, dzięki któremu z łatwością rozplanujecie posiłki na cały tydzień. Planer jest dodatkiem do indywidualnego planu żywieniowego, który możecie kupić tu.

9. Nieplanowane zakupy.

Kto z nas nie wybrał się nigdy na zakupy bez listy lub będąc głodnym? Myślę, że każdemu zdarzają się takie spontaniczne wyprawy do sklepu. Kupujemy wtedy przeważnie o wiele więcej, niż nam potrzeba, co sprawia, że więcej też zjadamy.

Aby uniknąć kupowania niepotrzebnych produktów, warto zaplanować wcześniej, co będzie nam potrzebne do przygotowania danej potrawy i wpisać to na listę zakupów.

Taką listę również znajdziecie w zestawie z indywidualnym planem żywieniowym.

10. Stan zdrowia.

Czasem o tym, że bardzo ciężko jest nam gubić nadmiarowe kilogramy decydują choroby/stany przewlekłe, z którymi się zmagamy. Do najczęstszych należą: niedoczynność tarczycy i/lub choroba Hashimoto oraz insulinooporność.

Jaka jest możliwość diagnostyki tych chorób/stanów w gabinecie lekarza rodzinnego?

Choroba Hashimoto rozwija się podstępnie, nie od razu powodując niedoczynność tarczycy (niekiedy na początku potrafi przebiegać nawet z nadczynnością tarczycy). Z tego powodu czasem nie jest diagnozowana wystarczająco wcześnie, bo wyniki badań podstawowych (TSH, fT4, fT3) długo mogą być prawidłowe.

U pacjentów z objawami, które wskazują na niedoczynność tarczycy (np. kłopoty z redukcją masy ciała), a badania podstawowe mają w normie, zlecam usg tarczycy i dodatkowe badania płatne (przeciwciała przeciwtarczycowe).

Przy podejrzeniu insulinooporności do badania glukozy na czczo zalecam pacjentom dopłacenie za oznaczenie również insuliny. Z tych dwóch wartości wyliczam wskaźnik (HOMA-IR lub QUICKI), dzięki któremu można rozpoznać insulinooporność. Czasem konieczne jest wykonanie testu doustnego obciążenia glukozą (wtedy też pacjent dopłaca do oznaczenia insuliny), aby sprawdzić, jak zmienia się poziom insuliny.

Na koniec mała uwaga: oprócz wagi warto mierzyć obwody (talia, biodra, udo, ramię). Jak wiadomo mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, więc przy dobrze zaplanowanej redukcji waga może stać w miejscu (a nawet przejściowo podnosić się), ale sylwetka na pewno się zmienia.

Tu możecie pobrać darmowy dzienniczek postępów do zapisywania takich pomiarów.

Mam nadzieję, że znaleźliście w tym artykule przydatne wskazówki, jak sobie radzić z trudnościami w odchudzaniu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *